Zaskakujące słoiki

Za oknem głęboka jesień i pierwsze pomruki śniegu, a tymczasem na parapecie… Nowe życie na (wydawałoby się) martwym pniu! Takie cudo zastałam po powrocie z niedzielnego wypadu   Piękny, malutki, żywo-zielony roślinny tworek (wydawało mi się) nieśmiało pnie się do góry ze szczeliny powstałej w kawałku kory.kielek

Wydawało mi się, ponieważ na drugi dzień rano, gdy wstałam i jak co dzień zrobiłam tzw. obchód po słoikach, zauważyłam że wieczorne znalezisko urosło tak, że aż mi dech zaparło. Po około 12 godzinach nocy wygląda to w tym momencie tak:15276559_344513879244609_5258137192714207232_n

Też jestem zdziwiona! Tak szybko rośnie, że za trzy dni chyba nie zmieści się w słoiku! Kolejnego dnia dalej można było obserwować zmiany. Liście wzbiły się do góry, zaczęły się mocniej „otwierać” i oczywiście wydłużać. Co więcej zaobserwować można było kroplę porannej rosy, która w krótkiej chwili po zrobieniu zdjęcia, pod wpływem zwiększonego światła słonecznego- zniknęła. Napełniła ona nową energią do życia naszą roślinkę. Zobaczymy co stanie się dalej…kropla-rosy

15327406_999097786868681_4841298040921442225_n

P.S. Dodatkowo poniżej wrzucam zdjęcie, które przedstawia słoik z sową i przyczajonym jelonkiem. Ktoś ciekawski i bardzo dociekliwy zapytał mnie dlaczego ta sowa wisi, a nie stoi na gałęzi. Otóż odpowiadam: to jest nowo- odkryty gatunek sowy tzw. Sowa Nietoperzowa.
Z dedykacją dla Pauliny Sz.

sowaa

Przeprowadzka do słoika

Rozpoczynam etiudę na jedno krzesło. Wszechobecny i niezastąpiony mech wp_20161122_18_28_39_pro-2zielenieje tak mocno, że oczy z tęsknoty za wiosną stają się zamglone… I tak marzę, by przysiąść w cieniu, pod wiszącą skałą, podziwiać wschodzące słońce, muskające moje policzki. Ogrzać się w jego promieniach na krześle, które jest ostatnim reliktem po współczesnym świecie. I tak stoją obok siebie prawie martwy pień, żywy do bólu mech i smutne, metalowe krzesło, jako alegoria pozostałości po samotnym pustelniku. Ale gdzie on się podział? Schował w jaskini? Zginął? Zasnął? Czy przemienił w kiełkujące źdźbło trawy? I jak do diaska się tam zmieścił? Być może znalazł buteleczkę z napisem „Wypij mnie” niczym w Alicji z Krainy Czarów. Zmniejszył się i wślizgnął ciemną nocą. Chociaż być może zbyt optymistycznie patrzę na świat. Ktoś mógł po prostu wyrzucić to niepotrzebne już krzesło i zostawić na pożarcie rdzy. Omszone, zniszczone stoi niczym w muzeum. Jak eksponat na którym nie można usiąść…

Chyba, że ma się buteleczkę z napisem „Wypij mnie”

potion-1249050_1920

Taki dziś nastrój dyktował warunki. Czasami w słoneczny dzień, tworzą się jedne z najbardziej pogmatwanych pomysłów.

wp_20161122_18_59_41_pro-2„Pani wie, że dla mężczyzny kochającego kobieta jest świętością jak ołtarz. Słusznie czy niesłusznie, ale tymczasem tak jest. Otóż jeżeli taki pierwszy lepszy awanturnik zbliża się do tej świętości jak do krzesła i postępuje z nią jak z krzesłem, a ołtarz prawie zachwyca się podobnym traktowaniem, wówczas (…) zaczynamy przypuszczać, że ów ołtarz jest naprawdę tylko krzesłem.” Bolesław Prus-Lalka

A jeżeli mimo wszystko nie dam rady zmieścić się do słoika, zawsze zostaje las w… pokoju 😉

6tag_231116-134047

Dzisiejsze świeżynki

Gdy zapach kleju i farby miesza się z aromatem świeżego mchu to znak, że nastąpiły kolejne zmiany w i na słoikach. Palce na kilka dni zostały pobrudzone mocnym klejem, zadrapany został nowy lakier do paznokci i powstał wielki bałagan dookoła, ale to nic. Dla pasji warto się poświęcać  na zdjęciach nowe nakrętki, etykietka i lśniący w promieniach słońca prawdziwy kalcyt kielecki. Takie oto mamy świeżynki.