Uwaga!

yoga-1883417_1920Ruszyły zapisy na innowacyjne zajęcia z Fitnessem dla duszy! Nie zwlekaj, sprawdź grafik i zapisz się już dziś! Ilość miejsc ograniczona 

Dodatkowo wiosennie ruszamy z zapisami na kurs tańca towarzyskiego! Samba, cha-cha, jive, salsa, bachata, walc i wiele wiele innych!!! Dajcie znać, czy wolicie by kurs odbywał się w środy późnym wieczorem, czy może w soboty? Piszcie swoje propozycje, każda zostanie rozpatrzona!

Klikaj: http://fitnessdladuszy.com.pl/kursy-warsztaty-szkolenia/

Zatkany nos? Wypróbuj Yala Neti!

clown-362155_1280Pod enigmatyczną nazwą Yala Neti kryje się technika oczyszczania nosa i zatok, zaczerpnięta prosto z jogi. Nie ma tu jednak potrzeby wykonywania skomplikowanych asan i „zakręconych” pozycji. Neti jest zwyczajnym zabiegiem higienicznym, który ma ogromną listę zalet.

Przełom jesieni i zimy także mnie dał się we znaki. Okropny katar, kichanie, ból gardła i inne nieprzyjemności to zmora większości ludzi w Polsce i podobnych klimatycznie krajach. Czy da się przed tym uchronić lub po prostu ulżyć sobie choć odrobinę? TAK! Jako że nie posiadałam w domu specjalnego naczynia do yala neti, a byłam już na prawdę bardzo zdesperowana (ile w końcu można wytrzymać oddychając jedynie przez usta?), szukałam sposobu jak mogę je zastąpić dostępnymi mi w pobliżu przedmiotami (bo przecież nie miałam także możliwości wyjścia za daleko w chorobie). Zamówić także nie mogłam, gdyż był akurat piątek i paczka w żadnym wypadku nie dotarłaby do mnie przed poniedziałkiem. Znalazłam wtedy sposób na obejście używania specjalistycznego neti dzbanka. Byłam wtedy ( o Narody!) posiadaczką butelki z tzw. dziubkiem (butelka po wodzie dla dzieci). Ze względu na to, iż był to tzw. niekapek, wystarczyło nożem wyciąć tę „niekapkową błonkę” z dziubka. Cały widz w znalezieniu odpowiedniego narzędzia do oczyszczania polega bowiem na tym, aby znaleźć naczynie z takim otworem, który z łatwością wsadzimy sobie do dziurki w nosie, tak by ją całkowicie zatkać. Jeśli zatem ktoś byłby posiadaczem dużo mniejszych dziurek w nosie, na to także znalazłam sposób- jest to jednorazowy ustnik od sziszy, który do mojej butelki pasował idealnie, co widać na zdjęciu poniżej 😉

wp_20161119_12_07_35_pro wp_20161119_12_07_45_pro wp_20161119_12_08_07_pro

W następnej kolejności należy napełnić butelkę/naczynie wodą i dodać sól (około jednej płaskiej łyżeczki na pół litra wody). Zapytacie „po co sól? Przecież będzie mnie piekło w nosie!”. Otóż wcale nie, a raczej na odwrót- gdybyście wprowadzili do nosa samą wodę, wtedy odczuwalibyście pieczenie (lub gdy soli wsypiecie zdecydowanie zbyt dużo). Stężenie roztworu soli fizjologicznej, czyli neutralnej dla ludzkiego ciała wynosi 0,9%. Zatem zarówno za dużo, jak i brak soli będą odczuwalne podczas zabiegu. Zatem wsypujemy tę minimalną ilość i dokładnie mieszamy. Temperatura wody także jest istotna. Aby nie byłą nieprzyjemna podczas zabiegu nie może być ani zbyt zimna, ani za gorąca. Gdy mamy przygotowaną „miksturę” wkładamy ustnik butelki lub końcówkę naczynia do jednej dziurki w nosie, tak by została ona w pełni zatkana i nie wylewała się przez nią woda, zginamy się nad umywalkę, przekrzywiamy głowę w stronę, z której będzie leciała woda (czuli przeciwległa dziurka) i wpompowujemy wodę. Woda powinna wpływać jedną dziurką i wypływać drugą, jeśli wlewa nam się do gardła tzn. że mamy nieprawidłową pozycję lub za mało odchyloną głowę. Oddychamy spokojnie przez usta. Pierwszy moment jest najgorszy, kiedy nie wiemy dokładnie jak to odczujemy, jednak gdy oddychamy miarowo i spokojnie nic złego się nie dzieje. Powtarzamy to samo z dziurką drugą, tyle razy ile uznamy za słuszne (często już po pierwszym razie można zacząć w końcu oddychać) tak jak pokazuje na zdjęciu poniżej:phototastic-2016-11-19_34961ca0-aa81-4a9c-807d-6092cedc421a

Drugim etapem tak samo ważnym jak poprzedni jest odpowiednie osuszenie nosa. Gdy przelejemy wodę przez obie dziurki pozwólmy wodzie swobodnie wypływać nie unosząc jeszcze głowy, a przekrzywiając ją raz w lewo, raz w prawo. Kolejno przy pomocy chusteczki dalej w zgiętej pozycji należy bardzo POWOLI wydmuchiwać nos, nie zatykając dziurek na początku, by nie zatkały się uszy. Dopiero po tym można się podnieść i swobodnie wydmuchać nos. Warto jeszcze spędzić kilka sekund w pozycji odwróconej z głową w dół np. leżąc na łóżku i spuszczając swobodnie głowę lub wykonując mostek. Takie ćwiczenia wspomogą pozbycie się ewentualnych resztek z zatok. Po tym także należy wydmuchać ostatecznie nos.

Jakie są przykładowe zalety Yala Neti?

  • odetkany nos podczas kataru
  • pozbycie się zalegającej wydzieliny z nosa i zatok
  • oczyszczeni z kurzu, bakterii
  • nowa jakość oddychania (po zabiegu oddycha się na prawdę lekko i głęboko)
  • ochrona przed wirusami przenoszonymi drogą kropelkową
  • lepszy nastrój

Życzę zdrowia!

Eksperyment kamertonowy

wp_20161118_11_48_08_proKamertonów leczniczych jest wiele. Każdy różni się częstotliwością i tym samym ma zupełnie inne działanie. Istnieją kamertony dedykowane poszczególnym narządom ludzkim, są i takie, które mają działanie przeciwbólowe lub działające na poziomie psychicznym. Jest ich na prawdę wiele. Dzisiejszy wpis jest jednak dedykowany jednemu, konkretnemu kamertonowi, a mianowicie:

SREBRO 376 Hzwp_20161118_11_46_03_pro

Jego działanie to przede wszystkim przeciwdziałanie wszelkim chorobom zakaźnym, zwalczając bakterie, działając przeciwzapalnie, niektórzy określają go wręcz alternatywnym antybiotykiem. Testowałam go już podczas przeziębień w rodzinie. Tym razem jednak postanowiłam wykonać eksperyment, by naocznie przekonać się o jego działaniu. Poniżej przedstawiam, co zrobiłam krok po kroku:

  1. Wybrałam dwie sąsiadujące ze sobą kromki ze świeżo kupionego bochenka chleba. Umieściłam je w różnokolorowych miskach, niebieskiej i różowej. Następnie oblałam kromki kilkoma kroplami wody, każdą kromkę taką samą ilością.wp_20160908_13_25_40_pro
  2. Umieściłam miski w foliowych woreczkach śniadaniowych i zamknęłam dołączonym do nich paskiem zaciskającym. Położyłam obie miski obok siebie w szafce i zamknęłam.wp_20160908_13_30_27_pro
  3. Codziennie na niebieską miskę działam krótką chwilę kamertonem SREBRO.
  4. Po kilku dniach, po otwarciu szafki wydobywał się z niej nieprzyjemny zapach stęchlizny. Po sprawdzeniu z czego może wydobywać się taki zapach, odkryłam że była to miska różowa. Niebieska natomiast (ta na którą działałam kamertonem) nie miała żadnego zapachu.
  5. Po równo 7 dniach od rozpoczęcia eksperymentu postanowiłam go zakończyć i sprawdzić wyniki, które można obejrzeć poniżej:wp_20160914_13_43_48_pro wp_20160914_13_44_55_pro

Jak widać na załączonym zdjęciu pleśń w misce różowej jest znacznie większa niż w próbce niebieskiej. Kromka w misce niebieskiej po wierzchniej stronie została praktycznie nietknięta, ma ona jedynie mały fragment pleśni w początkowej fazie w jednym miejscu na skórce. Po obróceniu tej kromki widoczna jest mała plama pleśni, jednak jest nieporównywalnie mniejsza, niż w misce różowej.

wp_20160914_13_46_03_pro

Być może złożyło się na taki, a nie inny wynik więcej elementów, jednak uważam że byłby to niezwykły zbieg okoliczności. Ja osobiście uważam, że codzienne, nawet krótkie działanie kamertonem SREBRO na kromkę w misce niebieskiej, może nie uchroniło jej od pleśni, ale na pewno znacznie spowolniło ten proces.

wp_20161118_11_46_41_pro

„Posłuchaj, mówił. Przecież wiem jak to powinno wyglądać. Łabędzie śpiewają tylko raz, pięknie, na sam koniec życia. Stąd zresztą wzięło się określenie „łabędzi śpiew”. To bardzo wzruszające. A teraz spróbujemy jeszcze raz…
Z mrocznych zakamarków swej szaty wyjął kamerton i brzęknął nim o ostrze kosy. To pierwsza nuta…”

Terry Pratchett „Maskarada” Śmierć