Ascetyczno- filozoficznie

ascetyzm2Ascetyzmu i filozofii ciąg dalszy. Przedstawiam kolejny słoik stworzony w klimacie ascetyzmu, cienia, mroku i gry światła. Prócz pierwszoplanowego aktora jakim jest oczywiście mech, w słoiku znalazła się kora wierzby białej. Drzewo to w Polsce uchodzi za pospolite, gdyż rośnie przy większości polnych dróg. Czy wiecie jednak, że wierzba jest także symbolem życia i śmierci? Jest drzewem szalenie mistycznym i silnym energetycznie. Taki oto na-energetyzowany słoik powstał dziś. Znów jedynie dwoma składnikami, udało się stworzyć nowy krajobraz.

Podczas tworzenia słoika, medytowałam dłuższą chwilę nad tym mokrym, omszonym fragmentem kory. Szalenie ważne jest bowiem ułożenie, dostosowanie długości i wyboru odpowiedniej strony takich detali. Zaczęłam się zastanawiać, czym tak na prawdę jest drzewo? Czy jest nim jeszcze fragment zbutwiałej kory, czy już nie? Przypomniałam sobie wtedy pewną historię…

Niegdyś na wykładzie z filozofii pewien profesor postawił na środku sali przedmiot, pytając studentów co widzą? Wszyscy jednogłośnie odpowiedzieli, że jest to krzesło. Dalej profesor zdjął z krzesła oparcie i zapytał co to jest, wszyscy odpowiedzieli, że oparcie, a on odłożył je na bok. Dalej zdjął siedzisko i powtórzył pytanie. Kolejno wyciągał po jednej nodze i wszystko odkładał, aż zabrakło przedmiotów do dalszej rozbiórki. Na końcu zapytał gdzie jest krzesło? Nastąpiła cisza. Czy jest nim oparcie, nogi, siedzisko? Czy każdy ten przedmiot z osobna jest dalej krzesłem, czy może nie. Rozważania trwały nadal i kolejnym pytaniem było, czym zatem jest krzesło i co najważniejsze, czy ono istnieje?

Czym w naszym wypadku jest drzewo? Czy kora dalej jest drzewem? Czy tworzą je tylko w całości? Gdyby tak jak krzesło, rozłożyć drzewo na czynniki pierwsze, gdzie podziałoby się drzewo? Czy to co widzimy i nazywamy naprawdę jest wokół nas? A może to wszystko złudzenie..?

Ascetycznie

6tag_011116-193016

Nowy słoik w lekko ascetycznym klimacie. Przepych nie zawsze musi oznaczać coś zdecydowanie lepszego. Czasami wystarczy garść świeżego mchu i stara kora, by stworzyć niepowtarzalny krajobraz niczym wzgórza z krainy hobbitów.

„Zmęczyć się. Zmoknąć. Nawdychać światła, zasnąć.v__dc6d1-2
Wtopić się w las gdy zachodu światła zgasną.
Wtulić się w zbocze węsząc w nim zapewnienie.
Wietrząc w nim jasność lub choćby zapomnienie.
Szczyty są objawieniem. Śpiewają im kamienie(…)
Gdy wącham zimną ciszę we mgle,
Zwyczaje mnisze nabywa kto tu przyszedł to wie”
DonGuralEsko „Apartament”

Nastrój w którym wykonywany jest dany słoik, zawsze dyktuje jego naturę i klimat. W dzisiejszy dzień, pełen zadumy, trwogi, ciemności i światła powstał ten oto- ascetyczny miraż mojej wyobraźni, wykonany właśnie dziś, w aurze Święta Zmarłych. Suchy fragment kory, ukazuje kruchość i nieodzowną chwilę śmierci, jednak otaczający go zewsząd mech jest alegorią tętniącej, zalewającej fali życia. W tym słoiku życie i śmierć mieszają się ze sobą, tworząc leśny koktajl zmysłowej melancholii.