Przeprowadzka do słoika

Rozpoczynam etiudę na jedno krzesło. Wszechobecny i niezastąpiony mech wp_20161122_18_28_39_pro-2zielenieje tak mocno, że oczy z tęsknoty za wiosną stają się zamglone… I tak marzę, by przysiąść w cieniu, pod wiszącą skałą, podziwiać wschodzące słońce, muskające moje policzki. Ogrzać się w jego promieniach na krześle, które jest ostatnim reliktem po współczesnym świecie. I tak stoją obok siebie prawie martwy pień, żywy do bólu mech i smutne, metalowe krzesło, jako alegoria pozostałości po samotnym pustelniku. Ale gdzie on się podział? Schował w jaskini? Zginął? Zasnął? Czy przemienił w kiełkujące źdźbło trawy? I jak do diaska się tam zmieścił? Być może znalazł buteleczkę z napisem „Wypij mnie” niczym w Alicji z Krainy Czarów. Zmniejszył się i wślizgnął ciemną nocą. Chociaż być może zbyt optymistycznie patrzę na świat. Ktoś mógł po prostu wyrzucić to niepotrzebne już krzesło i zostawić na pożarcie rdzy. Omszone, zniszczone stoi niczym w muzeum. Jak eksponat na którym nie można usiąść…

Chyba, że ma się buteleczkę z napisem „Wypij mnie”

potion-1249050_1920

Taki dziś nastrój dyktował warunki. Czasami w słoneczny dzień, tworzą się jedne z najbardziej pogmatwanych pomysłów.

wp_20161122_18_59_41_pro-2„Pani wie, że dla mężczyzny kochającego kobieta jest świętością jak ołtarz. Słusznie czy niesłusznie, ale tymczasem tak jest. Otóż jeżeli taki pierwszy lepszy awanturnik zbliża się do tej świętości jak do krzesła i postępuje z nią jak z krzesłem, a ołtarz prawie zachwyca się podobnym traktowaniem, wówczas (…) zaczynamy przypuszczać, że ów ołtarz jest naprawdę tylko krzesłem.” Bolesław Prus-Lalka

A jeżeli mimo wszystko nie dam rady zmieścić się do słoika, zawsze zostaje las w… pokoju 😉

6tag_231116-134047

Zima? Tak, ale nie w słoikach!

Wstaję rano, odsłaniam okna i widzę śnieg. Przyszła zima, ale czy aby na pewno? W słoikach dzieje się jakby zupełne przeciwieństwo. Zimą przyroda zatrzymuje się, usypia i czeka na nadejście wiosennych promieni słonecznych. Ale w zamkniętym mikroświecie stworzonym w słoiku, las tętni życiem nawet, gdy za oknem prószy śnieg, a temperatura spadła już poniżej zera. Temperatura i wilgotność w słoiku i jest poddawana minimalnym wahnięciom, dzięki czemu można się cieszyć rozkwitem zielenie na tle okiennego, białego puchu. Oczywiście to, że obok kiełkuje jakaś nowa roślina nie oznacza, że któraś w tym czasie nie umiera, usycha, opada i spaja się z ziemią. Piękne w tych mikro światach jest to, że życie i śmierć idą ze sobą w parze. Ten wpis jednak jest w 100% o życiu. Nowym, soczyście zielonym i malutkim nowym życiu. Popatrzcie sami…

phototastic-2016-11-13_c79b5a40-f3fd-49c5-92df-b54d26de172b

phototastic-2016-11-13_e6d2fa62-88b9-4f1e-8f2f-d2d0e9a61f36

phototastic-2016-11-13_45998aa7-418a-4a7f-aaa8-5816f719c7df

phototastic-2016-11-13_0c2fba9e-7074-4d2c-ad0b-4533f231825b

Obserwowanie kiełkującej rośliny jest niczym medytacja o sensie życia. Tak mała cząstka świata, powoli pnie się w górę i przebija przez ziemię, a w niej drzemie nieprzebrany potencjał energii życiowej. Ona chce żyć, rosnąć, rozwijać się. Bez lęku, zbędnych myśli i wszystkich innych spraw. Gdy masz jakiś problem pomyśl o kiełkach. Jak pisał znany myśliciel i mistrz duchowy Osho:

„A trawa sama rośnie…”

Po co Ci te myśli, które sabotują Twój rozwój, zostaw je i popatrz, trawa bez wysiłku, bez stresu i myśli przecież i tak sama rośnie. Tak niewiele trzeba do szczęścia.